Mam nadzieję, że moja druga połówka wybaczy mi mój dziennikarski eksperyment. Po prostu musiałam to zrobić. Musiałam przekonać się, czy to możliwe, aby w godzinę być na dziesięciu randkach?
Tak czy nie
Wtorek, kilka minut przed 19. Wchodzę do jednej z krakowskich kawiarni. Przyciemnione światło, nastrojowa muzyka w tle. Tuz za wejściem wita mnie jeden z organizatorów i wręcza mi numerek oraz kartkę z numerami i imionami uczestników płci przeciwnej. Proponuje mi coś do picia oraz zaprasza do przejścia dalej. Ze szklanką soku jabłkowego zajmuję miejsce przy jednym z dwuosobowych stolików. Rozglądam się. Na miejscach jest już kilka kobiet. Niektóre wyglądają na zdenerwowane – poprawiają kołnierzyk bluzki, czy ponownie malują usta, inne – wydają się być zupełnie rozluźnione – rozglądają się, podejmują próby rozmowy z sąsiadkami. Punkt 19 kiedy już przy wszystkich stolikach zasiadają panie, wchodzą panowie. No i zaczyna się! Pierwsza randka. Nie wiem dlaczego czuję zdenerwowanie, przecież jestem tu tylko po to, by zebrać materiał do artykułu! Przysiada się do mnie Piotr, student IV roku informatyki. Zaczynamy nieśmiałą sześciominutową rozmowę. To mało, jednak tu i tak liczy się pierwsze wrażenie. Poza tym jak twierdzą naukowcy, kobieta już po 30 (!) sekundach może wskazać czy dany mężczyzna nadaje się na potencjalnego partnera.
Czuję niesamowitą ulgę kiedy słyszę od organizatorów, że nadszedł czas zmiany rozmówców. Nie przypadliśmy sobie z Piotrem do gustu i w czasie, kiedy panowie zmieniają potencjalne partnerki, szybko zapisuję na kartce przy numerze Piotra drukowane „NIE”. Po czym rozpoczynam kolejną rozmowę, i tak jeszcze osiem razy…
Po ostatnim spotkaniu wszyscy oddajemy listę osób, z którymi chcielibyśmy być dalej w kontakcie. Organizatorzy zliczą głosy i już następnego dnia uczestnicy, którzy wzajemnie siebie wybrali otrzymają dane kontaktowe w formie numerów telefonów lub e-maili.
Zbożna idea
Wszystko zaczęło się od pomysłu Rebe Deyo, związanego z ortodoksyjną organizacją Aish HaTorah (Ogień Tory). Rebe szybkie randki (tzw. Speed dating) wymyślił po to, aby chronić swoich wiernych przed zgubnymi pokusami, które stwarza nowoczesny styl życia. Tak, tak, sama idea okazuje się bowiem bardzo zbożna. Po co szukać nowych znajomości na przypadkowych spotkaniach w klubach czy knajpach, skoro można wziąć udział w bezpiecznej imprezie, podczas której można mieć wiele randek naraz. Od 1998 roku na punkcie tego pomysłu szaleją Amerykanie, potem idea szybkich randek rozprzestrzenia się na całym świecie. Od sześciu lat pomysł ten przyjął się także i w Polsce. Od października 2010 roku, kiedy ruszyły szybkie randki w Krakowie w sumie wzięło w nich udział około 500 osób, a rzesza chętnych nieustannie wzrasta. Jak dotąd nie zdarzyła się ani jedna reklamacja ze strony uczestników. Organizowane spotkania dotyczą różnych grup wiekowych. Randki przeznaczone są dla osób od 19 do 50 roku życia w przedziałach: 19 – 27 lat, 19 – 30 lat, 25 – 33 lat, 31 – 42 lat, 40 – 50 lat. Jak na razie przedsięwzięcie cieszy się największym zainteresowaniem ze strony studentów, którzy o możliwości uczestnictwa w takiej akcji dowiadują się z plakatów oraz ulotek. „Osoby starsze są raczej bardziej nieśmiałe, dlatego rzadziej się do nas zgłaszają, ale myślę że niebawem uda nam się przełamać pewnego rodzaju społeczne tabu i ludzie otworzą się na nowe znajomości” mówi Karol, jeden z organizatorów szybkiej randki w mieście Kraka.
Frytki do tego?
Na krakowskiej witrynie speed dates w zakładce – Opinie – ludzie dzielą się wrażeniami z randek. Magda napisała, że “Te spotkania pomagają… ludziom się otworzyć, ośmielić, “nie tkwić uparcie w swoim kącie lasu” jak mawiał‚ Kubuś Puchatek, tylko wyjść do ludzi.”; Aga chwali: “Oryginalny, ale też przyjemny sposób poznania nowych osób. Bardzo dobra organizacja, mili prowadzący, kameralny lokal – ogólnie ciekawe doświadczenie. Warto przyjść i przekonać się samemu!”. Nikt wprost nie wyraził swojego niezadowolenia. Ale wiadomo, że najbardziej zadowoleni będą ci, którzy dostaną wiadomość zwrotna od organizatorów…
_Guga Rosińska
Napisane w publicystyka